... skończyć pechowy otulacz. Po kilkukrotnym pruciu połowy szala wreszcie się udało! Uff... To były nerwowe chwile! Przy ostatnim podejściu wszystko szło inaczej. Pilnowałam oczek, liczyłam wszystko dokładnie i wreszcie się udało. Jestem dumna z mojej cierpliwości ;) Życie nauczyło mnie aby ją jednak mieć - tak jest łatwiej ;)
Bez zbędnych słów przedstawiam efekt moich nerwów:
Oryginalny kolor = chabrowy Kotek - ja nie wiem, dlaczego nigdy nie udaje mi się pokazać na foto prawdziwego koloru (jeśli chodzi o paletę niebieskich i fioletów).
Niebawem wkleję schemat i wskazówki do wykonania tego szala.
Ps. Przy okazji przeraszam wszystkich tych, którzy doświadczyli mojej nerwowej atmosfery podczas całej przygody powstawania tego oto otualcza - szaliczka ;)
Pozdrawiam serdecznie.
... pierwszy raz w życiu zapisałam się na Candy. Może i do mnie uśmiechnie się szczęście? Chciałabym bardzo, ponieważ można wylosować same piękne rzeczy... no i są to moje pierwsze Candy.
Basia na swoim Candy ma do rozdania włóczkę:
Ażurek u siebie ma same cudowności - zobaczcie sami:
Pstro chce rozdać włóczki w pięknym niebieskim kolorze:
Lawendowe Candy zawiera super zestaw w pięknych kolorach:
... a co u mnie? Skończyłam ten pechowy chabrowy szal. Wiem, wiem... miałam go na jakiś czas odłożyć, jednak coś mnie do niego nieustannie ciągnęło. Leżał taki spruty do połowy i czekał... Zaczęłam cały motyw od początku, i na spokojnie liczyłam oczko po oczku. Zostało mi tylko pochować nitki i zrobić mu ładne zdjęcia - pogoda niestety jesienna i nie sprzyja sesji w plenerze. Mam nadzieję, że ten deszcz wpłynie dobrze na grzyby ;)
Pozdrawiam serdecznie.
... sprułam połowę mojego chabrowego otulacza... Przy końcowych rzędach nie zgadzała się ilość oczek. Nie wiem co jest, to moja pierwsza tak ciężko idąca w postępach praca... Zastanawiam się, czy nie ma błędów w schemacie - mam go z czasopisma z drucianymi wzorami...
Zamierzam mimo wszystko zrobić do niego kolejne podejście, jednak nie wiem kiedy to nastąpi. Tymczasem czeka w kolejce "Przejażdżka", i kilka innych, które porzuciłam dla czegoś co mnie skusiło kolejny raz ;)
Fotek tematycznych nie mam, jednak pokażę Wam zdjęcia z niedzielnego spaceru:
... a ja? Wyrywam jarzyny, robię wiązanki z naci do mrożenia... Jest ciepło, świeci słońce... Jest pięknie!
...kolejna odsłona mojej haftowanej "Przejażdżki" - ponieważ mamy kolejny wtorek. Niestety, przez ostatni tydzień nie powtał ani jeden nowy krzyżyk. Teraz każdą wolną chwilę spędzam na robieniu otulacza szyi. Zjada mi czas i nerwy. Nie wiem czy to jakiś pech, czy inne przekleństwo. Zrobię dwa rzędy, pruję jeden... Bezproblemowe są tylko rzędy parzyste, ponieważ składają się z samych lewych oczek. To marne pocieszenie ;)
Dzisiaj w zastępstwie chciałabym pokazać haft który robiłam 3 lata temu. Zdjęcie kiepskiej jakości i jedyne jakie posiadam. Kolorystyka i tematyka podobna. "Dzieci na plaży" mają już nowego właściciela, a ja nie wykluczam tego, że jeszcze kiedyś zrobię taki sam haft dla siebie.
Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga. Pozdrawiam serdecznie.
... jest już gotowa. Wczoraj została wyprana i wyprasowana. Nabrała też ostatecznego kształtu i jest gotowa aby ją pokazać. Wygląda tak:
Jakiś czas temu zrobiłam też mniejszą:
I razem:
Obydwie robiłam z tego schematu - dawno znaleziony w sieci.
Od kilku dni niebo jest już prawdziwie jesienne. Mam jednak nadzieję, że przed nami jeszcze wiele ciepłych i słonecznych dni.
Pozdrowienia.