czwartek, 12 września 2013

Udało się...

   ... skończyć pechowy otulacz. Po kilkukrotnym pruciu połowy szala wreszcie się udało! Uff... To były nerwowe chwile! Przy ostatnim podejściu wszystko szło inaczej. Pilnowałam oczek, liczyłam wszystko dokładnie i wreszcie się udało. Jestem dumna z mojej cierpliwości ;) Życie nauczyło mnie aby ją jednak mieć - tak jest łatwiej ;)

   Bez zbędnych słów przedstawiam efekt moich nerwów:








   Oryginalny kolor  = chabrowy Kotek - ja nie wiem, dlaczego nigdy nie udaje mi się pokazać na foto prawdziwego koloru (jeśli chodzi o paletę niebieskich i fioletów).

   Niebawem wkleję schemat  i wskazówki do wykonania tego szala.

   Ps. Przy okazji przeraszam wszystkich tych, którzy doświadczyli mojej nerwowej atmosfery podczas całej przygody powstawania tego oto otualcza - szaliczka ;)

   Pozdrawiam serdecznie.


środa, 11 września 2013

Słodkości...

   ... pierwszy raz w życiu zapisałam się na Candy. Może i do mnie uśmiechnie się szczęście? Chciałabym bardzo, ponieważ można wylosować same piękne rzeczy... no i są to moje pierwsze Candy.

   Basia na swoim Candy ma do rozdania włóczkę:

 
   Ażurek u siebie ma same cudowności - zobaczcie sami:


   Pstro chce rozdać włóczki w pięknym niebieskim kolorze:



   Lawendowe Candy zawiera super zestaw w pięknych kolorach:


 
   ... a co u mnie? Skończyłam ten pechowy chabrowy szal. Wiem, wiem... miałam go na jakiś czas odłożyć, jednak coś mnie do niego nieustannie ciągnęło. Leżał taki spruty do połowy i czekał... Zaczęłam cały motyw od początku, i na spokojnie liczyłam oczko po oczku. Zostało mi tylko pochować nitki i zrobić mu ładne zdjęcia - pogoda niestety jesienna i nie sprzyja sesji w plenerze. Mam nadzieję, że ten deszcz wpłynie dobrze na grzyby ;)

   Pozdrawiam serdecznie.

środa, 4 września 2013

W akcie desperacji...

... sprułam połowę mojego chabrowego otulacza... Przy końcowych rzędach nie zgadzała się ilość oczek. Nie wiem co jest, to moja pierwsza tak ciężko idąca w postępach praca... Zastanawiam się, czy nie ma błędów w schemacie - mam go z czasopisma z drucianymi wzorami...

   Zamierzam mimo wszystko zrobić do niego kolejne podejście, jednak nie wiem kiedy to nastąpi. Tymczasem czeka w kolejce "Przejażdżka", i kilka innych, które porzuciłam dla czegoś co mnie skusiło kolejny raz ;)

  Fotek tematycznych nie mam, jednak pokażę Wam zdjęcia z niedzielnego spaceru:









... a ja? Wyrywam jarzyny, robię wiązanki z naci do mrożenia... Jest ciepło, świeci słońce... Jest pięknie!

wtorek, 3 września 2013

Miała być...

...kolejna odsłona mojej haftowanej "Przejażdżki" - ponieważ mamy kolejny wtorek. Niestety, przez ostatni tydzień nie powtał ani jeden nowy krzyżyk. Teraz każdą wolną chwilę spędzam na robieniu otulacza szyi. Zjada mi czas i nerwy. Nie wiem czy to jakiś pech, czy inne przekleństwo. Zrobię dwa rzędy, pruję jeden... Bezproblemowe są tylko rzędy parzyste, ponieważ składają się z samych lewych oczek. To marne pocieszenie ;)

   Dzisiaj w zastępstwie chciałabym pokazać haft który robiłam 3 lata temu. Zdjęcie kiepskiej jakości i jedyne jakie posiadam. Kolorystyka i tematyka podobna. "Dzieci na plaży" mają już nowego właściciela, a ja nie wykluczam tego, że jeszcze kiedyś zrobię taki sam haft dla siebie.







     Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga. Pozdrawiam serdecznie.

niedziela, 1 września 2013

Zapowiadana serwetka...

  ... jest już gotowa. Wczoraj została wyprana i wyprasowana. Nabrała też ostatecznego kształtu i jest gotowa aby ją pokazać.  Wygląda tak:





    Jakiś czas temu zrobiłam też mniejszą:





    I razem:











         Obydwie robiłam z tego schematu - dawno znaleziony w sieci.





   Od kilku dni niebo jest już prawdziwie jesienne. Mam jednak nadzieję, że przed nami jeszcze wiele ciepłych i słonecznych dni.

   Pozdrowienia.